Skip to main content

bisteran czereśnie
Czereśnie bez miedzi: Jak technologia Bisteran uratowała sad po mrozach do -6°C?

Wiosenne przymrozki w tym sezonie wystawiły cierpliwość i umiejętności polskich sadowników na niezwykle ciężką próbę. Aby sprawdzić, jak z tymi ekstremalnymi wyzwaniami poradziły sobie uprawy czereśni, odwiedziliśmy z kamerą gospodarstwo panów Krzysztofa i Sławomira Rafalskich w miejscowości Złota. Mimo spadków temperatur sięgających nawet -6°C, tamtejsze drzewa pokazują, że nowoczesne podejście do ochrony pozwala utrzymać doskonałą jakość plonu nawet w tak krytycznym roku.

Dwie fale przymrozków i walka o każdy zawiązek

W gospodarstwie Rafalskich kluczowa kwatera z odmianami Sweet i Sarette została poddana intensywnej obronie przed mrozem. Sadownicy uruchomili różnorodne metody: od zraszania podkoronowego, przez palenie specjalnych piecyków, aż po nadkoronowe instalacje antyprzymrozkowe.

„Mieliśmy dwa momenty ochrony, dwie fale przymrozków” – relacjonuje Sławomir Rafalski [00:58]. „Ta druga faza była wyjątkowo silna i trwała aż cztery dni. Każdego dnia temperatura spadała kolejno do -4, -4,5, -5, aż do -6°C”.

Choć w tak skrajnych warunkach natura miejscami wygrała, to w większości kwater, dzięki sprawnemu systemowi zraszania górnego, zawiązki udało się skutecznie obronić. Obecnie sad znajduje się w fazie różnicowania zawiązków. Największym wyzwaniem na dalszą część sezonu pozostaje stymulacja drzew, tak aby utrzymać jak największą liczbę owoców po stresie termicznym i wyciągnąć z nich maksymalną wielkość oraz jakość handlową.

Rewolucja w ochronie: Całkowita rezygnacja z miedzi

Prawdziwym przełomem w technologii prowadzenia sadu u panów Rafalskich okazała się jednak decyzja dotycząca walki z rakiem bakteryjnym. Uszkodzone przez mróz i obciążone lodem tkanki drzew są niezwykle podatne na infekcje bakteryjne, co przy intensywnym zraszaniu nadkoronowym często potęguje problemy z chorobami.

W tym roku sadownicy zdecydowali się na odważny krok: całkowicie zrezygnowali z preparatów miedziowych oraz innych tradycyjnych środków antybakteryjnych, zastępując je w 100% technologią Bisteran. Do zmiany programu zainspirowali ich doradcy marki – pani Basia oraz pan Adam Fura.

Jak wyglądał program stosowania Bisteranu w praktyce?

Ochrona została precyzyjnie rozłożona na kluczowe fazy rozwojowe drzewa:

  1. Okres bezlistny: Pierwszy, mocny zabieg uderzeniowy Bisteranem w stężeniu 3 l na 1000 l wody.
  2. Faza nabrzmiewania pąków: Kolejna aplikacja wspomagająca w dawce 1 l na 1000 l wody.
  3. Kwitnienie (kluczowy moment): Bezpieczna dla kwiatów i pszczół, zredukowana dawka 0,5 l na 1000 l wody.

Wyraźne efekty i zaproszenie do Bractwa

Efekty tej strategii widać dziś gołym okiem. Pomimo ogromnego stresu związanego z przymrozkami i ciągłym uwodnieniem tkanek podczas zraszania, kondycja drzew jest bardzo dobra, a presja raka bakteryjnego została skutecznie zatrzymana. Gospodarze podkreślają, że zamierzają kontynuować ochronę opartą na Bisteranie aż do końca sezonu, ściśle według zaleceń eksperckich.

„Sezon czereśniowy niesie jeszcze sporo wyzwań, dlatego jeśli utrzymałeś zawiązki do tej pory, zapraszam do współpracy z Bractwem Sadowniczym Bisteran po dalsze, praktyczne wskazówki” – podsumowuje Sławomir Rafalski.

Serdecznie dziękujemy panu Krzysztofowi oraz Sławomirowi za gościnę, otwartość i możliwość podejrzenia ich technologii sukcesu od środka!

Chcesz dowiedzieć się więcej o dawkowaniu i terminach stosowania? Obejrzyj pełną relację wideo z tego gospodarstwa na naszym kanale YouTube: Zobacz materiał wideo.